Nadeszła pora aby pochwalić się koszyczkami które długo leżały i czekały na wykończenie.
Wykonane z lnu w kolorze beżowym oraz białej bawełny....
Wykonałam również komplecik śniadaniowy podkładki - maty pod talerze z bawełny we wzorki
Drugie zdjęcie przedstawi wzór na tej bawełnie, ale niestety jest słabo widoczny
Do kompletu uszyłam również koszyczek, ale aparat odmówił mi posłuszeństwa, więc przedstawię go w kolejnym poście.:)
piątek, 21 października 2011
środa, 19 października 2011
Bezsenność
Od kilku dni cierpię na bezsenność.
Wstaję o 2, 3 nad ranem i nie wiem co z sobą zrobić. Przekładam się z boku na bok, ale dalej spać ie mogę.
podejrzewam, że jest to spowodowane natłokiem myśli - projektów prac, które zamierzam wykonać.
Tak, tak, pomimo braku wpisów ciągle coś robię i wymyślam nowe rzeczy. Tyle się tego nazbierało że nie wiem od czego zacząć.....
Udało mi się wyszukać kilka zaległych prac, które dziś pokażę.
Z góry przepraszam za misz -masz w dzisiejszym poście :)
Na początek lniana firana i zazdroska, które wiszą u mnie w kuchni już od jakiegoś miesiąca
Serweta - zamówiła ją fantastyczna dziewczyna Ania z Portugalii
Oj to baardzo zaległa sprawa, serwetka była wykonana na Wielkanoc do koszyczka ze święconką, a że koszyczek pokaźnych rozmiarów to i serwetka okazała. Po świętach może śmiało służyć jako bieżnik na stolik do kawy.
A, na koniec herbaciarka z podkładkami dla mojej mamy na urodziny. Mama sama wybrała ten motyw tulipanów- mnie też bardzo przypadł do gustu.
Pozdrawiam Was serdecznie i dziekuję za odwiedziny
Aga
Wstaję o 2, 3 nad ranem i nie wiem co z sobą zrobić. Przekładam się z boku na bok, ale dalej spać ie mogę.
podejrzewam, że jest to spowodowane natłokiem myśli - projektów prac, które zamierzam wykonać.
Tak, tak, pomimo braku wpisów ciągle coś robię i wymyślam nowe rzeczy. Tyle się tego nazbierało że nie wiem od czego zacząć.....
Udało mi się wyszukać kilka zaległych prac, które dziś pokażę.
Z góry przepraszam za misz -masz w dzisiejszym poście :)
Na początek lniana firana i zazdroska, które wiszą u mnie w kuchni już od jakiegoś miesiąca
Serweta - zamówiła ją fantastyczna dziewczyna Ania z Portugalii
Oj to baardzo zaległa sprawa, serwetka była wykonana na Wielkanoc do koszyczka ze święconką, a że koszyczek pokaźnych rozmiarów to i serwetka okazała. Po świętach może śmiało służyć jako bieżnik na stolik do kawy.
A, na koniec herbaciarka z podkładkami dla mojej mamy na urodziny. Mama sama wybrała ten motyw tulipanów- mnie też bardzo przypadł do gustu.
Pozdrawiam Was serdecznie i dziekuję za odwiedziny
Aga
czwartek, 29 września 2011
Kolejne woreczki podróżne
Tym razem robione na zamówienie
Pierwszy zestaw w pełni lniany dla arcy fanki Elvisa Presleya i Jamesa Deana - już do niej powędrował mam nadzieje że przypadnie młodej osóbce do gustu.
Drugi komplet w bardziej romantycznym klimacie zamówiony prze moja siostrę, która lada dzień wybiera się do szpitala i wróci do domu już nie sama, ale ze swoim pierworodnym :) Na pewno jej się przydadzą
Życzę Ci Asiu powodzenia
Pierwszy zestaw w pełni lniany dla arcy fanki Elvisa Presleya i Jamesa Deana - już do niej powędrował mam nadzieje że przypadnie młodej osóbce do gustu.
Drugi komplet w bardziej romantycznym klimacie zamówiony prze moja siostrę, która lada dzień wybiera się do szpitala i wróci do domu już nie sama, ale ze swoim pierworodnym :) Na pewno jej się przydadzą
Życzę Ci Asiu powodzenia
środa, 20 lipca 2011
Podróży nadszedł czas...
tak, tak, już za 3 dni mój ukochany synek wyjeżdża na kolonie :( o smutno będzie w domku. No cóż taka est kolej rzeczy, musi się uczyć samodzielności w życiu. Ja się smucę a on cały happy że poedzie na odkrywanie nowego....
Właśnie z tego powodu(czyt. wyjazdu) postanowiłam uszyć woreczki podróżne. Jak na razie uszyłam 2 komplety po 2 sztuki , ale mały już sobie zamówił jeszcze jeden z tym samym motywem. Oraz zrobiłam komplecik dla męża, ale ten z kolei woli coś bardziej retro, wiec ten niebieski zostaje dla mnie
Nie obyło się bez małych przeszkód:
poraz pierwszy miałam do czynienia z papierem transferowym i oczywiście zrobiłam babola :)
ładnie napisałam "czyste" i "brudne" zrobiłam odbicie lustrzane ( araczej mi się wydawało) i bez wahania odbiłam na pierwszym woreczku....
i okazało się, że nie było to odbicie lustrzane tylko napis od prawe do lewej ( napis był poprawny, ale litery n ie w tym kierunku co trzeba). Tak więc powstały łatki na niebieskim komplecie. Żeby tego było mało, woreczki są z podszewką, więc nie obyło się bez prucia, a przyszycie takiej łatki do gotowego woreczka to ie lada wyzwanie i takim sposobem łatki są trochę"kiwnięte".
Miałam nadzieję że nie zrobię po raz drugi takiego błędu, no ale niestety do dwóch razy sztuka, na woreczku dla synka napis czyste odbiłam do góry nogami ( nie pokazałam tego na zdjęciu - bo mi wstyd, że takie błędy popełniam).
Ale mój synek wspaniałomyślnie mi wybaczył i ten napis do góry nogami wcale mu nie przeszkadza
jak to mówią: "człowiek się uczy na błedach"
Właśnie z tego powodu(czyt. wyjazdu) postanowiłam uszyć woreczki podróżne. Jak na razie uszyłam 2 komplety po 2 sztuki , ale mały już sobie zamówił jeszcze jeden z tym samym motywem. Oraz zrobiłam komplecik dla męża, ale ten z kolei woli coś bardziej retro, wiec ten niebieski zostaje dla mnie
Nie obyło się bez małych przeszkód:
poraz pierwszy miałam do czynienia z papierem transferowym i oczywiście zrobiłam babola :)
ładnie napisałam "czyste" i "brudne" zrobiłam odbicie lustrzane ( araczej mi się wydawało) i bez wahania odbiłam na pierwszym woreczku....
i okazało się, że nie było to odbicie lustrzane tylko napis od prawe do lewej ( napis był poprawny, ale litery n ie w tym kierunku co trzeba). Tak więc powstały łatki na niebieskim komplecie. Żeby tego było mało, woreczki są z podszewką, więc nie obyło się bez prucia, a przyszycie takiej łatki do gotowego woreczka to ie lada wyzwanie i takim sposobem łatki są trochę"kiwnięte".
Miałam nadzieję że nie zrobię po raz drugi takiego błędu, no ale niestety do dwóch razy sztuka, na woreczku dla synka napis czyste odbiłam do góry nogami ( nie pokazałam tego na zdjęciu - bo mi wstyd, że takie błędy popełniam).
Ale mój synek wspaniałomyślnie mi wybaczył i ten napis do góry nogami wcale mu nie przeszkadza
jak to mówią: "człowiek się uczy na błedach"
sobota, 16 lipca 2011
Aniołki na podziękowanie
Choć już mamy pełnię lata i połowa lipca już za nami ja wspominam tegoroczny maj a konkretnie uroczystość Przyjęcia Komunii Świętej przez mojego synka.
Była to wspaniała uroczystość, Damian witał Księdza Proboszcza w imieniu dzieci Pierwszokomunijnych, oraz niósł dary dla Kościoła.
A dla gości przygotowaliśmy wspólnie (czyli ja - mama, i mój synek) aniołki z masy solnej, które w ramach podziękowania za przybycie wręczaliśmy gościom na przyjęciu.
Niestety od maja nic nie stworzyłam, mam jakiś zastój, mogę tylko pochwalić się pracami z mojego archiwum.
Mam nadzieję , że niedługo to się zmieni urlop już tuż tuż, a będzie on bardzo dłuuugi
Pozdrawiam was serdecznie i dziękuję za odwiedzinki.
Była to wspaniała uroczystość, Damian witał Księdza Proboszcza w imieniu dzieci Pierwszokomunijnych, oraz niósł dary dla Kościoła.
A dla gości przygotowaliśmy wspólnie (czyli ja - mama, i mój synek) aniołki z masy solnej, które w ramach podziękowania za przybycie wręczaliśmy gościom na przyjęciu.
Niestety od maja nic nie stworzyłam, mam jakiś zastój, mogę tylko pochwalić się pracami z mojego archiwum.
Mam nadzieję , że niedługo to się zmieni urlop już tuż tuż, a będzie on bardzo dłuuugi
Pozdrawiam was serdecznie i dziękuję za odwiedzinki.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

















