piątek, 15 października 2010

Pomysł na fajną zabawę

Jeszcze troszkę się waham czy wziąć udział w tej zabawie ale polecam innym
proszę zerknąć na tą stronę
Komu prezent??
Prawda że fajna zabawa?

EDIT:
No i zapisałam się, teraz czekam na losowanie, zobaczymy co się wydarzy.
Mam tylko obawę czy sprostam wymaganiom wylosowanej osoby, ale tylko taką malutką obawę :)

sobota, 9 października 2010

Dla małych pasjonatów książek..

Przychodzi taki czas gdy dzieci już są na tyle samodzielne i ciekawe świata, że zaczynają czytać samemu. Oczywiście wieczorne czytanie bajek przez rodzica jest jak najbardziej wskazane, a przede wszystkim mile widziane przez pociechę. Mój synek jak tylko skończył  pierwszą klasę wziął się za czytanie, i tonie takich zwyczajnych króciutkich opowieści, wziął się za czytanie poważnych bajek jak np. Baśnie Andersena, "Przygody Filonka bez ogonka" Gosta Knutsona, czy nawet "Awantura o Basie" Kornela Makuszyńskiego.Dwie ostatnie oraz "Dzikie łabędzie" Andersena były nawet wakacyjnymi lekturami nieobowiązkowymi, dla dzieci z naszej szkoły.Choć mój synek twierdził, że trzeba je przeczytać "koniecznie"  Nie miałam serca zmuszać dziecko do codziennego czytania w wakacje, by zdążyć je ukończyć przed pierwszym dzwonkiem w szkole. Udało mu się tylko zakończyć "Dzikie Łabędzie"- co bardzo mnie ucieszyło. Teraz wiem, że zadanie wyznaczone przez dyrekcję szkoły miało głębszy sens. Choć na początku byłam zdumiona, jak 8 latek może przeczytać 3 grube opowiadania w 2 miesiące, przecież dzieci wyjeżdżają, a po za tym muszą korzystać z pogody i nie w głowie im czytanie. To zadanie miało na celu "zarażenia" dzieci pasją czytania - i w naszym przypadku to się udało :) Synek teraz często zagląda do książek. W nagrodę i dla zachęty postanowiłam zrobić mu zakładkę do książki.
Bardzo mu się spodobał motyw .....
W tej chwili czyta "Akademie Pana Kleksa" Jana Brzechwy, co jest najważniejsze szuka porównań między opowiadaniem a filmem, który obejrzał kilka tygodni temu.....

Tak się złożyło że Damian dostał zaproszenie na urodziny do koleżanki z klasy. I jaki miał być prezent? Oczywiście książka. Wybraliśmy jej wiersze Wandy Chotomskiej pt.: "Kołysanki dla Zuzanki",  tak fajnie się złożyło że dziewczynka ma na imię Zuzia. Uzupełnieniem prezentu miała być zakładka  zrobiona w całości samodzielnie przez mojego synka...
oto ona tadam...

Dopełnieniem prezentu był duży cukrowy lizak w kształcie róży ( taki jak za mojego dzieciństwa, z klarowanego cukru) oraz uśmiech  dziecka...



Pozdrawiam wszystkich odwiedzających i miłej soboty życzę

poniedziałek, 27 września 2010

Całkiem miły dzień

Niestety już po urlopie, wszystko co dobre szybko się kończy.
Wróciłam do pracy pełna obaw co zastanę, ale nie było tak źle prawie żadnych zaległości, tylko bieżące sprawy. Osoba, która mnie zastępowała nawet nieźle się spisała.
Dzień w pracy minął mi błyskawicznie, i wracałam do domu w świetnym humorze.
Nawet pogoda nie jest wstanie mi go zepsuć, i mam nadzieję że tak już pozostanie do późnego wieczora.... gdy mężuś wróci z pracy, a ja mu podam gorący obiad ( choć późnym wieczorkiem będzie to raczej kolacja) usiądziemy przy lampce wina i porozmawiamy o minionym dniu.
Dziecko dopilnowane z lekcjami, i po kolacji zajmuje się swoimi sprawami.... a ja.... mogę poszperać w necie i uzupełnić wpisy na blogu :)


Choć dziś pogoda nie była zbyt idealna do robienia fotek ja podjęłam to wyzwanie i obcykałam moje ostatnie dzieła czyli takie tam ŚWIECZNIKI
Niestety jakość zdjęć nie najlepsza ale co tam wklejam




wtorek, 21 września 2010

Jesienne Róże, zamek i potrawka z grzybów

Weekend minął mi niepostrzeżenie, choć dalej cieszę się "wolnością" pod tytułem urlop. Wreszcie odpocznę po intensywnym początki września, i nadrobię zaległości w decu ( ma kilka nie skończonych prac czekających na ostateczne wyszlifowanie).
Po sobotnich sprawunkach wybrałam się z synkiem na spacer do parku. Liście powoli zaczynają opadać, choć nie nabrały jeszcze czerwono żółtych barw. Trzeba będzie jeszcze poczekać na "kąpiele" czyli popularne tarzanie się w liściach, które jest naszą ulubioną zabawą jesienią.

Udało mi się nazbierać zielono-brązowych liści klonu, całkiem pokaźny bukiecik... z którego uwiłam sporą ilość jesiennych klonowych róż.


Wieczory teraz zapadają coraz szybciej, trzeba radzić sobie z nudą i zająć czymś dzieciaki. Mój twórczy synek zawsze znajdzie coś by mnie odciągnąć od moich robótek by wspólnie coś "zmajstrować". Kupiliśmy niedawno po raz pierwszy fajny magazyn dla dzieci i ich rodziców do wspólnej kreatywnej zabawy.
Bardzo fajna sprawa, umożliwiająca rozwój manualny dzieciom.
Przy mojej niewielkiej pomocy, w znacznej mierze adoracji niż pomocy mój 8 latek wykonał własnoręcznie zamek. po raz pierwszy używał nożyka do wycinania, więc otwory nie są może zbyt precyzyjne, ale jaka satysfakcja z ukończonego dzieła....... bezcenne!


W dalszym ciągu u mnie grzybowo. Mąż mój znosi niezliczone ich ilości.Teraz również pasteryzuję słoiki z potrawką grzybową. Świetnie smakuje na zimno jak i na gorąco po podgrzaniu. Może nie wygląda zbyt apetycznie ale smak w zupełności to rekompensuje.
A to przepis na pyszną potrawkę z grzybów:

1,5 kg grzybów
0,5 szkl. octu
0,5 szkl wody
4 cebule
3 łyżki stołowe cukru
ziele angielskie, listek laurowy, pieprz
1 koncentrat pomidorowy
Grzyby pokroić w paski i odgotować, cebule pokroić w grubą kostkę i zeszklić na oleju.
Pozostałe składniki połączyć z grzybami, wymieszać i przełożyć do słoików.
Pasteryzować 1 godzinę.

SMACZNEGO

poniedziałek, 13 września 2010

Skarby jesieni

Jesień to przepiękna pora roku mieni się złotymi czerwonymi barwami.Ta prawdziwa nasza polska złota jeszcze nie zagościła u nas ale już możemy cieszyć się jej darami. Wybraliśmy się w sobotę i niedzielę na spacer do lasu pt. "Grzybobranie".
Owszem grzybów na potęgę ale ale grzybiarzy również niezliczona ilość. Nie sprawia mi zbytniej przyjemności zbieranie grzybów w tak licznym gronie.
Las przepiękny i obfitował w podgrzybki ale po namowach pojechaliśmy w bardziej opustoszałe miejsce i to był strzał w 10.
Trafiliśmy w miejsce nad jeziorem gdzie w ciągu kilkunastu minut zebraliśmy ok 40 prawdziwków. Ten wspaniały las obfitował tylko w te wspaniałe grzyby ponieważ ni znaleźliśmy innych gatunków.
 Udało mi się uwiecznić te wspaniałe okazy.
Teraz nawleczone na nitki suszą się nad gazem wydzielając piękną borowikową woń


Pogoda na grzybobranie była wręcz wymarzona, ale już wiem, i mimo wcześniejszych doświadczeń, zdradliwa dla moje go gardła i nosa. Nie po raz pierwszy już się to zdarza, po takim wypadzie dopada mnie jakieś choróbsko i muszę się zmaga cz cieknącym nosem, łzami w oczach, o okropną chrypką - jak po 3 dniowej balandze:). ale mimo wszystko weekend zaliczam do udanych, na łonie natury i polecam takie wypady po za miasto...

****************

A teraz z innej beczki..
witam serdecznie kasiuleczkę i Agnieszkę - dwie pierwsze obserwatorki moich "wypocin" jest mi niezmiernie miło gościć Was u siebie, tym bardziej iż teraz wiem że nie pisze tego tylko dla siebie